Różowe, ma uszy i gra
iRiver Mplayer
Pora odłączyć empetrójkę od komputera i zobaczyć, na co ją stać. Jak już wcześniej wspomniałem odtwarza pliki WMA, mp3 i ASF, czyli nie ukrywajmy - bardzo ograniczoną ilość formatów. W porównaniu do innego “ślepego” playera, iPod’a Shuffle 2 z którym do czynienia mam na codzień gra znakomicie. W ogóle nie szumi, gra o 50% głośniej (nie powinien mieć problemów z napędzeniem wysokoopornościowych słuchawek pokroju Koss Porta Pro, czy nawet Sennheiser HD555. Producent podaje, że grajek jest w stanie wytrzymać 9 godzin ciągłego odtwarzania. Jak na tę kategorię grajków (czytaj - ultramobilny) to mało. Nawet głupi Zen Stone potrafi grać dłużej (chociaż na pewno nie lepiej). Początkowo miałem problemy ze sterowaniem, zresztą podejrzewam, że nie tylko ja. Sterowanie jest dosyć nietypowe - nie ma żadnych przycisków (może zza wyjątkiem włącznika/wyłącznika), a za manipulatory służą “uszy” grajka. Lewe odpowiada za zmianę głośności, prawe za przewijanie utworów. Player jest symetryczny, więc można mieć problemy z obsługą “na ślepca”, jednak po jakimś czasie nauczyłem się przed robieniem jakiejkolwiek operacji sprawdzać położenie zaczepu na smycz i na tej podstawie określać, które ucho odpowiada za co. Brzmi skomplikowanie, jednak takie nie jest. Odtwarzacz zaczyna grać od razu po wciśnięciu przycisku zasilania, umie odtwarzać muzykę losowo, niestety system losowego odtwarzania nie powala - kiedy przekręcimy ucho "do tyłu", zamiast cofnąć utwór do początku włącza inny, no i oczywiście jak każdy inny “ślepy” grajek nie oferuje korekcji dźwięku. Reakcje na tego grajka u moich znajomych są pozytywne, ktoś kto nigdy się z czymś takim nie spotkał jest wysoce zdziwiony, że coś tak małego, różowego i z USZAMI może grać. Zresztą takim podsumowaniem tych wszystkich reakcji jest sam tytuł recenzji, czyli “różowe, ma uszy i gra”. Kontynuując porównanie z iPod’em, o ile o niego mogę być pewien, że przetrwa najcięższe chwile (sprzęt prywatny, swoje przeżył) to tego samego o Mplayerze powiedzieć nie mogę. Moją największą obawą jest to, że po włożeniu graidła do kieszeni mógłbym wyjąć je w postaci trzech kulek, niekoniecznie połączonych w “głowę” disneyowej myszki. Sprzęt nie jest mój, wolę nie sprawdzać wytrzymałości, zwłaszcza, że już na starcie uszy mają luzy.


Warto przeczytać:
Do góry
Konkursy
Wszystkie konkursy zakończone. Zapraszamy wkrótce.
-
Konkurs świąteczny 2020
Po raz kolejny przygotowaliśmy dla Was Świąteczny Konkurs, w którym możecie wygrać bardzo atrakcyjne nagrody. Aby wziąć udział w...
-
10 urodziny vortalu!
Tak, już dziesięć lat jesteśmy z Wami! Z okazji naszej rocznicy przygotowaliśmy razem z naszymi partnerami dla Was kolejny konkurs z...
Komentarze